6.14.2015

【Wywiad】Duże Pe


Witam!

W kwietniu, przyjechali z Warszawy Duże Pe wraz ze swoją dziewczyną i managerką Sylwią, żeby w Japonii zagrać serię wielokulturowych setów dj'skich. Niestety tylko raz i na chwilę byłam w jednej imprezie w Tokio, ale naprawdę było dużo energii. Spytałam się skąd ma tyle energii i o działaniu bez granicy.

tutaj wywiad po japońsku

*********************************
fot. IKA / I-N-I.PL
To Twoja pierwsza wizyta w Japonii?

 Tak! Solowo i w ramach moich zespołów czy kolektywów dj'skich występowałem już w różnych miejscach poza Polską - w Indiach, w Afganistanie, w Belgii, w Korei Południowej, we Francji, w Niemczech, w Szwecji i kilkunastu innych krajach - ale w Japonii jestem pierwszy raz.


Jak wrażenia?

 Dopiero przyjechaliśmy, ale wrażenie jest niesamowite. Jest przytłaczające - w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Czujemy się trochę jakbyśmy nagle znaleźli się w 'Blade Runner' albo w 'Ghost In The Shell' (Śmiech) Wszystko jest intensywne, duże, szybkie, głośne... i fascynujące! A do tego dosłownie na każdym kroku znajdujemy coś pysznego do jedzenia, co sprawia że jako 'foodies' czujemy się tu jak w raju! No i dochodzi do tego czynnik ludzki - wszyscy których spotykamy są super mili i pomocni, chodząc po mieście czujesz się tu bardzo bezpiecznie... Słowem - rewelacja!


Będziecie w Japonii przez 2 tygodnie. Co będziecie odwiedzać?

Trzeba chyba zacząć od tego, że mamy dość nietypowy sposób zwiedzania - 'chaotyczny, spontaniczny i losowy' (Śmiech) To znaczy wolimy się 'fajnie zgubić' w zaułkach miasta, na przykład idąc tropem ciekawego street artu, niż z przewodnikiem w ręku sprawdzić jeden po drugim sugerowane zabytki. W ten nieskoordynowany sposób łatwiej chłonąć miasto takie, jakim faktycznie jest, unikając miejsc pełnych turystów i dostosowanych do ich potrzeb. Z racji na gigantyczne rozmiary Tokio - gdzie przebywamy przez najbliższych kilka dni - skupimy się przede wszystkim na dzielnicach Shibuya i Shinjuku w okolicy których mieszkamy. Później na kilka dni jedziemy do Osaki, skąd pewnie wyskoczymy na chwilę do Kyoto i może do Kobe albo na wyspę Awaji. Zobaczymy!


Jak doszło do tego, że przyjechałeś do Japonii zagrać tu serię imprez?

W miesiącach poprzedzających nasz wyjazd zrealizowaliśmy kilka ciekawych ale wyczerpujących międzynarodowych projektów - m. in. trasę Masala Soundsystem po Turcji i trasę Masala Soundsystem po krajach Wyszehradu. Czuliśmy więc, że należy nam się gdzieś wyjechać - żeby odpocząć i 'oczyścić głowy'. Wpadły nam w ręce promocyjne bilety do Japonii, a zawsze chcieliśmy tu przyjechać, więc... Stało się! Początkowo miał to być wyjazd dla zwiedzania i odpoczynku - ale pomyślałem, że skoro już lecę na drugi koniec świata, to fajnie by było przy okazji podzielić się z lokalną publiką tym, co robię. Odezwałem się więc do kilkunastu promotorów z Japonii odpowiedzialnych za lokalne wielokulturowe imprezy w stylu w jakim gram, przesyłając im mixy prezentujące to co gram. Ku mojej radości, kilku z nich odpowiedziało pozytywnie - najpierw Shogo Komiyama z bazującego w Tokio kolektywu i managementu JAPONICUS, później Pico Nakajima z ekipy Rojo Regalo z Osaki. Następnie Shogo skontaktował mnie z organizatorem imprez Shank CB 200 w Higashi-Murayama. Równolegle, Sylwia rozmawiała z Instytutem Polskim w Tokio, który bardzo nam pomógł (dziękujemy!) i zabookował dwie kolejne imprezy. W sumie zagram tutaj 5 imprez w ciągu 14 dni - no i strasznie się z tego cieszę, bo to coś wielkiego. Naprawdę, kilka lat temu, w życiu bym nie pomyślał, że przylecę do Tokio żeby tutaj zagrać...





Jesteś bardzo aktywny - działasz jako MC, DJ, radiowiec, organizujesz wspólnie z Sylwią imprezy…

 Cóż, chyba po prostu nie lubię się nudzić! A już mówiąc poważnie - kiedy zaczynałem każdy z moich projektów, wynikało to z chęci spróbowania czegoś nowego, znalezienia nowej drogi ekspresji albo nowego pola działania na którym mógłbym dokonać czegoś ciekawego. Nie spodziewałem się jednak, że właściwie wszystkie rzeczy, którymi się zajmuję, będą tak dynamicznie 'rosnąć'. A wszystkie sprawiają mi mnóstwo radości, więc ciężko mi z którejkolwiek zrezygnować...


Ale skąd masz tyle sił i motywacji?

 Tak jak komiksowy Obelix, kiedy byłem mały wpadłem do kociołka z tym magicznym, energetyzującym napojem... (Śmiech) Lubię wyzwania, lubię 'podejmować walkę' z tym czy innym problemem, lubię sprawiać że ludzie tańczą, bawią się i zapominają o problemach, lubię opowiadać przez mikrofon w rymowanej formie o tym co obserwuję i czuję... To dla mnie sposób terapii czy walki ze światem, który zazwyczaj jest daleki od ideału - wyrzucam z siebie emocje i daję słuchaczom trochę radości, a ich pozytywna energia wraca do mnie ze zdwojoną siłą.


Na czym obecnie najbardziej się skupiasz?

 W moim wypadku naprawdę ciężko mówić o skupieniu się na jednej rzeczy. Często zdarza się, że na przestrzeni dwóch czy trzech godzin piszę nowe teksty, słucham świeżych kawałków które zagram na kolejnej imprezie, odpowiadam na maile, rozsyłam materiały promocyjne, przygotowuję audycję, odbieram telefony od organizatorów i tak dalej. Słowem - robię wszystko właściwie jednocześnie. W tej chwili - jeżeli chodzi o działania artystyczne jako MC - najmocniej skupiam się na nowej płycie Masala Soundsystem. Jeżeli chodzi o działanie dj'skie, to najmocniej skupiam się na graniu takich imprez jak tutaj, czyli prezentujących różnorodną alternatywno-taneczną muzykę przesiąkniętą ludowymi naleciałościami z całego świata. A do tego prowadzę autorską audycję muzyczną CZWARTA FALA w radiowej Czwórce - w tej chwili w każdą sobotę i niedzielę.


Możesz trochę opowiedzieć jak i kiedy zacząłeś robić muzykę?

To było strasznie dawno temu. W 1996 roku poszedłem do pierwszej klasy liceum i wtedy zacząłem się bawić w składanie pierwszych rymów. Jako, że z natury jestem zawzięty i chcę być najlepszy we wszystkim co robię, intensywnie ćwiczyłem przez 4 lata zanim zdecydowałem się wyjść po raz pierwszy na scenę i podzielić się tym co robię z publiką. Stało się to w 2000 roku, czyli 15 lat temu. Okazało się, że publika odebrała mnie pozytywnie - więc pomyślałem, że fajnie będzie to kontynuować, zwłaszcza że wierzyłem że dam radę robić to jeszcze lepiej. Stopniowo dołączałem do kolejnych zespołów, później w 2005 roku jeden ze znajomych zaproponował mi puszczanie muzyki w jednym z Warszawskich klubów... To wszystko toczy się jak śniegowa kula, która zabiera ze sobą kolejne elementy, rośnie i przyspiesza w drodze w dół zbocza. Czasem coś od niej odpadnie, ale generalnie utrzymuje swoją strukturę i kierunek w którym się porusza. Wszystko czym zajmuję się w dorosłym życiu jest w ten czy inny sposób związane z muzyką i mam ogromną nadzieję, że tak już zostanie...

fot. IKA / I-N-I.PL

Jaki masz plan na najbliższą przyszłość?

Po powrocie z Japonii gramy kilka dużych koncertów Masala Soundsystem na festiwalach muzyki etnicznej, world music i reggae. Publikujemy też nową EP'kę tego zespołu - a może przed wakacjami zdążę też jeszcze opublikować jakąś EP'kę z moimi solowymi kawałkami. W ciągu wakacji będziemy kończyć długogrający album Masala Soundsystem, który ma się ukazać w październiku lub listopadzie tego roku. A do tego będziemy starać się wcielać w życie kolejne krajowe i międzynarodowe projekty artystyczne, również za pośrednictwem NGO 'Fundacja Planet' założonego i prowadzonego przez Sylwię.


Porozmawiajmy o Twoich imprezach - jak doszedłeś do swojego dj'skiego stylu?

Jest bardzo różnorodny... W 2003 roku zostałem zaproszony jako MC do nagrania jednego z kawałków na pierwszą płytę Masala Soundsystem. Okazało się, że ten kawałek ('Od Tarnobrzegu Po Bangladesz') wszystkim się spodobał, został pierwszym singlem promującym ten album i zyskał całkiem dużą popularność - a ja na stałe wszedłem w ramy zespołu. Kolektyw Masala Soundsystem grał zarówno koncerty jak i imprezy - i na tych imprezach czasami zastępowałem na chwilę jednego z dj'ów i grałem z jego płyt rozmaite kawałki z Indii, z Bałkanów i tak dalej. Stopniowo zacząłem samemu wyszukiwać takie kawałki i coraz częściej pojawiałem się na imprezach Masali nie tylko jako MC, ale i jako DJ. Równolegle, w tym samym okresie przeżywałem wielką fascynację mash-up'ami - kawałkami powstałymi z połączenia fragmentów kilku istniejących już utworów. Często grałem je w radiu i wkrótce zacząłem też grać imprezy w tym stylu. Zarówno imprezy Masali jak i moje imprezy mash-up'owe były bardzo międzygatunkowe - co w dużej mierze wpłynęło na mój dj'ski styl - nie boję się kombinować ze sobą kawałków z zupełnie różnych klimatów i zmieniać ich z dużą częstotliwością. Do tego z imprez Masali została mi miłość do elementów sztuki ludowej wplecionych we współczesną muzykę, a z imprez mash-up'owych miłość do wszelkiego rodzaju remixów i editów. Wszystko to zsumowane składa się na mój dj'ski styl.


Grałeś już w różnych krajach na całym świecie. Czy publiczność różni się w poszczególnych krajach?

Zdarza się, że w niektórych krajach publiczność jest bardziej wycofana - to co robię im się podoba, ale przeżywają to w głębi siebie i nie pokazują tego tak bardzo na zewnątrz. Ale zdarza się też, że publika jest zupełnie szalona - ludzie zdejmują koszulki, śpiewają, krzyczą, skaczą ze sceny i tak dalej. Nie ma reguły. Niezależnie od tego jak reaguje publika - ja wszędzie szanuję ludzi, którzy przyszli posłuchać tego co robię. Czy bawią się w głębi siebie czy szaleją i skaczą, to jest cały czas publika, która przyszła mnie posłuchać - i chcę dla niej grać. W każdym kraju są trochę inne uwarunkowania kulturowe, i trzeba to uszanować.




Co najbardziej cenisz jako artysta?

 Możliwość robienia tego, na co mam ochotę, czyli pełną niezależność. Właściwie od początku mojej działalności trzymam w swoich rękach wszystkie kwestie managementowe i wydawniczej - najpierw samodzielnie a później z Sylwią. Dzięki temu nikt z wytwórni nie powie mi, że muszę zrobić taki albo inny utwór, bo to się akurat sprzeda. Nikt nie może mi narzucić jakie poruszać tematy w kawałkach, jaką grać muzykę na imprezach i tak dalej. Mam to szczęście, że robię mnóstwo rzeczy, więc one zapewniają mi różnorodne źródła utrzymania. Przez to nie czuję przymusu, że to co nagrywam czy gram na imprezach musi być komercyjne. Robię to wszystko przede wszystkim dla siebie, dla własnej radości tworzenia i działania. Oczywiście jest ona dużo większa, kiedy podoba się to ludziom i dostaję od nich sygnał zwrotny - ale nie jest to dla mnie podstawą.


Proszę o parę słów dla Japońskich słuchaczy.

Daleko daleko stąd, za siedmioma górami i za siedmioma lasami, jest taki dziwny kraj, który nazywa się Polska - i całkiem sporo ludzi tam robi całkiem sporo fajnej muzyki. Poszukajcie więc polskich artystów na soundcloudzie, youtube i facebook'u - albo poszukajcie ludzi z Polski, którzy mogą wam podpowiedzieć jakąś muzykę z tego kraju. Myślę, że możecie się pozytywnie zaskoczyć. Albo negatywnie zaskoczyć, ale na pewno przeżyjecie jakiegoś rodzaju zaskoczenie... (Śmiech)


Jakie 3 płyty zabrałbyś na bezludną wyspę?

 (Śmiech) Strasznie trudne pytanie. To trochę przerażające, ale nie pamiętam kiedy ostatnio posłuchałem jakiejś płyty od początku do końca - każdego dnia pojawia się tak dużo kawałków, że z racji na zainteresowanie wieloma gatunkami trudno mi przesłuchać wszystkie interesujące mnie single, nie mówiąc już o całych albumach. Ale dobrze, spróbuję... Na pewno wziąłbym ze sobą jeden z klasycznych albumów koncertowych Art Blakey & The Jazz Messengers, tylko musiałbym pomyśleć który. Wziąłbym też pewnie ze sobą jedną z płyt Joy Division. I coś Boba Marleya. I coś The Smiths. I jakiś Outkast. I coś od RJD2. I pierwszą płytę U.N.K.L.E... Chwila, to ile miało być tych płyt? (Śmiech)

fot. James Losey


 Dziękuję bardzo za rozmowę!

 *********************************







****
Facebookページやってます☆
ブログではなかなか書けないような新譜リリースや、PVの紹介、リアルタイムな音楽情報をできるだけ配信しているので、Facebookやってる方は是非、いいね!してくださいね♪
よろしくお願いします!
フォローはこちらから♪

最後まで読んでくださってありがとうございます♪
にほんブログ村 音楽ブログ 洋楽へ
にほんブログ村
にほんブログ村 海外生活ブログ ポーランド情報へ
にほんブログ村